piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 8 + życzenia świąteczne ♥

Hej kwiatuszki!

Z okazji zbliżających się świąt Wielkanocnych chciałabym życzyć wam dużo zdrowia, szczęścia, bogatego zająca, weny (tak domka to do ciebie :)) i uśmiechów oraz smacznego jajka i sprytu w Lany Poniedziałek!

Oto nowy rozdział. Moim zdaniem najlepszy jak dotąd i najsmutniejszy. Enjoy!

*****

Obudziły mnie krzyki Ginny, która dobijała się do moich drzwi.
-Miona otwórz te cholerne drzwi!
Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku.
-Hermiono Jean Granger natychmiast otwórz te drzwi! Słyszysz? Zaspałaś na śniadanie! Za 5 minut zaczynają się lekcje!
Natychmiast poderwałam się na nogi jak oparzona i pobiegłam w stronę szafy.Wyjęłam pierwsze lepsze rzeczy do ubrania i założyłam je na siebie. Szybko wbiegłam do łazienki i wykonałam poranną toaletę. Wybiegłam do pokoju i chwyciłam torbę z książkami. "Chyba pobiłam swój rekord."-pomyślałam. Pobiegłam w stronę drzwi i otworzyłam je. Ujrzałam Ginny, która śmiała się, płakała i trzymała za brzuch. W końcu się opanowała i powiedziała
-Witaj Hermionko. Pamiętasz wyjście nad jezioro w ostatni dzień wakacji? To moja zemsta kochana. Tak dla twojej wiadomości to mamy jeszcze 30 minut do śniadania.-powiedziała rozpromieniona i weszła do mojego pokoju.

*****

-Widziałaś sukienkę Maryse?
-On zaprosił mnie w sobotę...
-Ta wredna ropucha znowu...
-Moja nowa miotła...
Słyszałam tylko strzępki rozmów. Szczerze, to nie interesowało mnie nic. Znów zamknęłam się w swojej bańce przemyśleń i wyobrażań. Ostatnio bardzo często zdarza mi się tak odpływać. Myślę wtedy co by było gdyby...
gdyby chłopcy mnie zostawili
gdyby cały ten czarodziejski świat nie istniał
gdyby rodzice mnie nie wspierali
gdyby moje życie nie było takie jakie jest
gdybym nie była tą osobą którą jestem
gdybym nie trafiła do Hogwartu
gdybym nie spotkała chłopców w pociągu
gdybym zakochała się w niewłaściwej osobie...
Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność.
Takie momenty dają mi motywację do dalszego działania. Dalszego próbowania. Dalszych porażek, ale też własnych zwycięstw. Dalszego życia.
Dużo razy myślałam aby to wszystko zakończyć.
Tą całą maskaradę uczuć. Odkąd pamiętam to grałam... Grałam uczciwą, cichą kujonkę bez gustu. Nigdy taka nie byłam. Tak... pozory mylą. Ale to dzięki nim żyjemy. Pozory pozwalają zachować dystans, ale też niszczą...
Niszczą nas od środka. To gorsze niż zewnętrzny ból. On przynajmniej pomaga opanować emocje, a ten wewnętrzny... On kruszy, zgniata, pali nas. Prawdziwych nas. On wypala nas od środka.
Czasem pojawia się taka osoba, która zatrzymuje ten proces. Niewielu dostało taką szansę. Niewielu ją wykorzystało. 
Czasem wyobrażam sobie, że siedzę na sofie obejmowana przez moje światełko w tunelu. Moją nadzieję. Moją prawdziwą miłość. Ale potem wszystko znika i wracam do rzeczywistości. Rzeczywistości, której tak naprawdę nienawidzę.

*****

PS Cały rozdział jest z perspektywy Miony

~~czytasz=komentujesz ♥



środa, 9 kwietnia 2014

Rozdział 7

Przepraszam!

Rozdział nie pojawił się przez dwa tygodnie ale w końcu jest. Krótki, ale jest :D ENJOY <3

*******


Obudziłam się w swoim łóżku. Koło mnie siedział blondwłosy. Nie zauważył, że się obudziłam, bo czytał książkę. Po chwili spojrzał na mnie.
-Dzień dobry Granger. Jak się czujesz?
-Jakby po głowie przebiegło mi stado testrali.
Podał mi szklankę z jakimś płynem.
-Wypij to Granger.
-Co to jest?
-Eliksir słodkiego snu i eliksir wzmacniający.
Chwyciłam szklankę i wypiłam eliksir. Oddałam mu ją i poczułam, że robię się senna. Zdążyłam tylko powiedzieć "Dziękuję." i odpłynęłam do krainy Morfeusza. 

****

Obudziły mnie promienie słońca. Przeciągnęłam się i powoli zaczęłam kontaktować ze światem. Przewróciłam się na drugi bok i zobaczyłam, że blondwłosy ślizgon śpi na fotelu koło mojego łóżka. Bezszelestnie udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i uczesałam się. Ubrałam się w czarną, rozkloszowaną spódnicę, koszulkę Ramone's i białe Conversy. Wykonałam makijaż i wyszłam z łazienki. Podeszłam do Malfoy'a, szturchnęłam go i powiedziałam żeby wstał, ale on jedynie prychnął coś pod nosem. 
-Tak nie będę się z tobą bawić Malfoy.-powiedziałam z uśmiechem i uniosłam różdżkę.-Aquamenti.-szepnęłam i z mojej różdżki wystrzelił strumień wody wprost na nic nie spodziewającego się ślizgona. Malfoy szybko poderwał się na nogi i krzyknął: Co jest kurwa?!
Nie mogłam się powstrzymać i w końcu wybuchłam śmiechem. Jednak moja radość nie potrwała długo. Popatrzyłam na ślizgona, który chował swoją różdżkę z cwanym uśmieszkiem.
-Co mi zrobiłeś?-spytałam niepewnie, nieświadoma tego co mógł zrobić.
-Wiesz teraz wyglądasz o wiele lepiej.
Niepewna tego co zobaczę udałam się w stronę lustra. Oniemiałam. Moje włosy nie były już szopą tylko opadały falami na moje ramiona, ale jedno się nie zgadzało. Były...FIOLETOWE.
Ugh. Nienawidzę tego koloru i chyba każdy o tym wie, ale nie Malfoy. Mógł wybrać każdy kolor jaki tylko istnieje, ale padło akurat na fioletowy. No, ale cóż. Znałam to zaklęcie i wiem, że jeśli spróbuję zmyć kolor, on zmieni się na jeszcze bardziej paskudny.
-Malfoy zabije cię prze najbliższej okazji.-powiedziałam z bezsilnością w głosie. Odwróciłam się, ale jego już nie było.
-No cóż zemsta będzie słodka...

****

Lekcje minęły mi bardzo szybko. Przez cały ten czas myślałam nad zemstą... Jak na razie nic nie wpadło mi do głowy.Prosiłam Ginny o pomoc, ale ona też nie mogła nic wymyślić. Myślałam, że inni źle odbiorą zmianę koloru moich włosów, ale każdy kto mnie spotkał mówił, że dobrze wyglądam w fiolecie. Wszyscy oprócz ślizgonów. Greengras gdy tylko mnie zobaczyła zaniosła się śmiechem i odeszła w drugą stronę. Myślałam, że mnie obrazi, a ona tylko się śmiała. No cóż nie zawsze mam rację. Tak, ta kujonka i najmądrzejsza czarownica od czasów samej Roweny  może się kiedyś mylić.

****



~~czytasz=komentujesz