Hej kwiatuszki!
Z okazji zbliżających się świąt Wielkanocnych chciałabym życzyć wam dużo zdrowia, szczęścia, bogatego zająca, weny (tak domka to do ciebie :)) i uśmiechów oraz smacznego jajka i sprytu w Lany Poniedziałek!
Oto nowy rozdział. Moim zdaniem najlepszy jak dotąd i najsmutniejszy. Enjoy!
*****
Obudziły mnie krzyki Ginny, która dobijała się do moich drzwi.
-Miona otwórz te cholerne drzwi!
Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku.
-Hermiono Jean Granger natychmiast otwórz te drzwi! Słyszysz? Zaspałaś na śniadanie! Za 5 minut zaczynają się lekcje!
Natychmiast poderwałam się na nogi jak oparzona i pobiegłam w stronę szafy.Wyjęłam pierwsze lepsze rzeczy do ubrania i założyłam je na siebie. Szybko wbiegłam do łazienki i wykonałam poranną toaletę. Wybiegłam do pokoju i chwyciłam torbę z książkami. "Chyba pobiłam swój rekord."-pomyślałam. Pobiegłam w stronę drzwi i otworzyłam je. Ujrzałam Ginny, która śmiała się, płakała i trzymała za brzuch. W końcu się opanowała i powiedziała
-Witaj Hermionko. Pamiętasz wyjście nad jezioro w ostatni dzień wakacji? To moja zemsta kochana. Tak dla twojej wiadomości to mamy jeszcze 30 minut do śniadania.-powiedziała rozpromieniona i weszła do mojego pokoju.
*****
-Widziałaś sukienkę Maryse?
-On zaprosił mnie w sobotę...
-Ta wredna ropucha znowu...
-Moja nowa miotła...
Słyszałam tylko strzępki rozmów. Szczerze, to nie interesowało mnie nic. Znów zamknęłam się w swojej bańce przemyśleń i wyobrażań. Ostatnio bardzo często zdarza mi się tak odpływać. Myślę wtedy co by było gdyby...
gdyby chłopcy mnie zostawili
gdyby cały ten czarodziejski świat nie istniał
gdyby rodzice mnie nie wspierali
gdyby moje życie nie było takie jakie jest
gdybym nie była tą osobą którą jestem
gdybym nie trafiła do Hogwartu
gdybym nie spotkała chłopców w pociągu
gdybym zakochała się w niewłaściwej osobie...
Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność.
Takie momenty dają mi motywację do dalszego działania. Dalszego próbowania. Dalszych porażek, ale też własnych zwycięstw. Dalszego życia.
Dużo razy myślałam aby to wszystko zakończyć.
Tą całą maskaradę uczuć. Odkąd pamiętam to grałam... Grałam uczciwą, cichą kujonkę bez gustu. Nigdy taka nie byłam. Tak... pozory mylą. Ale to dzięki nim żyjemy. Pozory pozwalają zachować dystans, ale też niszczą...
Niszczą nas od środka. To gorsze niż zewnętrzny ból. On przynajmniej pomaga opanować emocje, a ten wewnętrzny... On kruszy, zgniata, pali nas. Prawdziwych nas. On wypala nas od środka.
Czasem pojawia się taka osoba, która zatrzymuje ten proces. Niewielu dostało taką szansę. Niewielu ją wykorzystało.
Czasem wyobrażam sobie, że siedzę na sofie obejmowana przez moje światełko w tunelu. Moją nadzieję. Moją prawdziwą miłość. Ale potem wszystko znika i wracam do rzeczywistości. Rzeczywistości, której tak naprawdę nienawidzę.
*****
PS Cały rozdział jest z perspektywy Miony
~~czytasz=komentujesz ♥

