niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział 1 część II

Miona stała na środku przedziału jak spetryfikowana. Spodziewała się, że Malfoy zacznie ją obrażać, ale najwidoczniej się przeliczyła.                                                                                         
                                                                         ***                                                                          
Usiadła z powrotem na swoim miejscu i powróciła do przerwanej czynności. Jej spokój został przerwany przez dźwięk otwieranych drzwi do przedziału. Uniosła głowę i zobaczyła szczerzącego się w jej stronę Zabiniego.                                                                                                                      
-Witam piękną panią. Jestem Blaise Zabini lecz przyjaciele i piękne panie mówią do mnie Diabeł.
Blaise wyciągnął dłoń w stronę Hermiony, a ona ją ujęła.                                                                     
-Miło mi cię poznać. Jestem Hermiona Granger, ale mów mi Miona.                                                   
Podali sobie ręce po czym Diabeł ucałował dłoń Hermiony. Jej policzki oblały się czerwienią, a Malfoy tylko prychnął na ten widok. Miona odwróciła cisnący błyskawice wzrok w jego stroną jednak został on zignorowany.
-Mogę się dołączyć? Wszystkie przedziały są już zajęte.-powiedział Blaise z bananem na twarzy i szczenięcymi oczkami.
Hermiona rozważyła wszystkie "za" i "przeciw" aż w końcu się zgodziła. Zabini w bardzo dobrym humorze podziękował Mionie, a następnie usiadł na przeciwko Draco. Brązowooka całkiem zbita z tropu tą sytuacją powróciła do przerwanej czynności jaką było czytanie. Po około trzydziestu minutach stwierdziła, że pójdzie poszukać swoich przyjaciół. Opuściła przedział odprowadzona czujnym spojrzeniem Smoka.
-Smoku niezła z tej Granger laska.
-Diable, ale to Granger-Największa szlama w Hogwarcie.
-Ty i te twoje poglądy Smoku.
Dalsza rozmowa ślizgonów oparta była na quiditchu i tegorocznych rozgrywkach. w tym samym czasie Hermiona szukała swoich przyjaciół. Znalazła ich na samym początku pociągu (jej przedział był na drugim końcu pociągu xD). Przywitała się z nimi. Po rozmowie o tym jak spędzili wakacje chłopcy zaczęli grać w eksplodującego durnia, a Ginny, Miona i Luna rozmawiać o ubraniach i kosmetykach. Gdy dojeżdżali do Hogsmeade Hermiona pożegnała się z przyjaciółmi i wróciła do swojego przedziału. Przebrała się w szatę, wpakowała Krzywołapa do koszyka i zabrała swoje walizki z półki. Gdy dojechali na stacje brązowooka stwierdziła, że wysiądzie z pociągu na samym końcu. Jak postanowiła tak zrobiła. Gdy tylko wyszła z pociągu usłyszała Hagrida.
-Pierwszoroczni do mnie! Hermionko! Holibka, jak miło cię widzieć. Co u ciebie słychać?
-Witaj Hagridzie. Wszystko w porządku. A jak tam u ciebie?
-Wspaniale. Holibka. Wypiękniałaś Hermionko. Kiedy mnie odwiedzisz?
-Dziękuje. Spróbuje przyjść do ciebie na herbatkę jeszcze w tym tygodniu.
Odpowiedziała z uśmiechem. Pożegnała się z gajowym i ruszyła w stronę powozów. Wszystkie już odjechały oprócz jednego. Wsiadła do niego lecz zaraz tego pożałowała. W środku siedział Malfoy z tym swoim szelmowskim uśmieszkiem. Ugh. Jak ona go nie cierpi. Z cierpiętniczą miną usiadła na przeciwko Draco. Przez całą drogę do Hogwartu nie odezwali się do siebie ani słowem. Malfoy co róż spoglądał na gryfonkę. Stwierdził, że jeśli nie byłaby szlamą mógłby się z nią nawet umówić. Gdy dojechali, Hermiona pierwsza wysiadła z powozu i ruszyła w stronę Wielkiej Sali. Nie wiedziała co myśleć o Malfoyu. Nie obraził jej przez cały czas gdy była w pobliżu, był także spokojny. 
Czyżby się zmienił? Co mu się stało? Może jest chory?
Takie i inne myśli krążyły po głowie gryfonki puki Dumbledor nie zaczął przemawiać.
-Witam was w Hogwarcie. Pragnę przypomnieć, że wstęp do Zakazanego Lasu jest całkowicie i surowo zabroniony. Więc to chyba na tyle. 
Klasnął w dłonie i powiedział
-Jedzcie!
                                                                           ***

Po uczcie Hermiona kierowała się do pokoju wspólnego gryfonów. Gdy była już pod portretem Grubej Damy usłyszała głos profesor McGonagal.
-Panno Granger proszę za mną.
                                                                          ***


Przepraszam, że rozdział ukazuje się z opóźnieniem, ale brak weny zrobił swoje. :(
Rozdział pisany przy piosenkach Birdy.
Dziękuje Laurel Sewel  za danie pożądnego "kopa w tyłek" . Bez tego rozdział pojawiłby się za jakieś 2-3 tygodni.  : D
Ten rozdział dedykuje właśnie tobie Laurel. Dziękuje <3

~~czytasz = komentujesz (to daje porządnego kopa)



2 komentarze: