niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 4

Proszę o przeczytanie notki pod rozdziałem <3


Herm POV.

-Mina Malfoya w WS-bezcenna
-Kipiał ze złości. Tego nie da się zapomnieć!
-Ginny szybko! Za dwie minuty rozpoczynają się lekcje!
-O cholera! Nie mam książek! Widzimy się na obiedzie!-odkrzyknęła gdy biegła w stronę swojego dormitorium.
Pierwszy dzień a ona się spóźni. Ach ta Ginny. Wietrznie roztrzepana. Nie to co ja.
Szybko ruszyłam w stronę lochów. Nie chciałam się spóźnić już pierwszego dnia.
-Ugh. Wszystkie lekcje ze ślizgonami. Ja chyba zwariuje! 
Dotarłam do sali od eliksirów idealnie z dzwonkiem. Profesor Slughorn otworzył drzwi do klasy i zaprosił nas do środka. Gdy zajęliśmy miejsca w ławkach profesor powiedział:
-Witam was, na pierwszych w tym roku szkolnym zajęciach z eliksirów. Jestem profesor Slughorn i w tym roku będę was uczył. Przejdźmy do lekcji. Czy ktoś wie co to jest Felix Felicis?
Moja ręka automatycznie wzbiła się w górę.
-Tak panno Granger?
-Felix Felicis inaczej Płynne Szczęście.
-Dziękuje. Dziesięć punktów dla Gryffindoru. W tym tygodni będziecie mieli za zadanie uwarzyć Amortencję. Para która wykona to zadanie najlepiej dostanie ode mnie trochę Płynnego Szczęścia. W ramach projektu pojednania domów będziecie wykonywać eliksir w parze z osobą z innego domu.
-Co?!-rozbrzmiały głosy gryfonów i ślizgonów.
-Bez marudzenia! Dobierzcie się w pary i zaczynajcie!
Wszyscy biegali po klasie i szukali odpowiedniej osoby. Harry dobrał się z jakimś przystojnym brunetem, a Ron z jakąś blondynką, której nie znałam. Popatrzyłam po klasie, kto nie ma jeszcze pary i stwierdziłam, że zostałam tylko ja i Malfoy. No po prostu pięknie! Czasami myślę, że mam ogromnego pecha.Sądząc po minie Malfoya, on też nie jest szczególnie zachwycony. Raz się żyje.-pomyślałam. Ruszyłam w stronę ostatniej wolnej ławki. Zajęłam swoje miejsce, a zaraz potem dołączył do mnie blondyn.
-Idź po składniki, a ja zajmę się czytaniem przepisu.
-Sama idź. Mam ciekawsze rzeczy do roboty niż warzenie eliksiru.
-Malfoy! Rusz dupę ty zapchlona fretko! Nie będę wszystkiego za ciebie robić!
-Nie podnoś na mnie głosu szla... Granger!
Stałam osłupiała, a wszyscy patrzyli na nas. Czy Malfoy właśnie powstrzymał się od nazwania mnie szlamą? Ja normalnie nie wierzę.Patrzę się na niego z otwartą buzią i utkwionym w nim wzrokiem.
-Granger! Do jasnej cholery! Ogarnij się!
Potrząsnęłam głową i zaczęłam czytać instrukcję, jak uwarzyć eliksir.
-Idę po te cholerne składniki.-powiedział platynowy i ruszył w stronę składzika.
Nim się obejrzałam on już wrócił.
-Coś jeszcze Granger?
-Jeszcze pięć płatków irysów.-odpowiedziałam zaczytana.-Pokrój korzenie mandragory w kosteczkę.
Draco zabrał się za robotę bez mrugnięcia okiem.
-Lekcja dobiegła końca! Widzimy się po przerwie!- powiedział profesor Slughorn i zniknął za drzwiami swojego gabinetu.
-Miona! Idziesz ze mną i Ronem na błonia?-zapytał Harry.
-Jasne tylko tutaj posprzątam. Malffoy zetrzy... . Gdzie on na Godryka jest? Ja się kiedyś powieszę normalnie! Wszystko muszę robić sama!
-Hermiona idziesz czy nie?
-Idę Harry!
Zabrałam swoją torbę z ławki i ruszyłam na błonia.
-No wreszcie. Już myśleliśmy, że korzenie zapuściłaś w tej klasie.-powiedział Ron, po czym wraz z Harrym wybuchli śmiechem.
-Hahaha. Bardzo śmieszne chłopaki.- odparłam ironicznie.
-Hermi nie obrażaj się.- powiedzieli w tym samym czasie wybraniec i rudy, po czym wybuchli jeszcze większym śmiechem. Po chwili również do nich dołączyłam. Cudownie było poczuć się jak kiedyś, gdy nie mieliśmy jeszcze żadnych zmartwień. Warto żyć dla takich chwil jak ta.


Anonim POV.

Stałam/em w cieniu murów Hogwartu. Obserwowałam/em pewną trójkę przyjaciół. Byli radośni, śmiali się. Szkoda-pomyślałem/am. - Niedługo to się skończy. Ciesz się Granger póki jeszcze możesz. Szkoda, że nie zdajesz sobie sprawy, co cię czeka ty brudna szlamo. Już niedługo zemszczę się. Pożałujesz tego co zrobiłaś...


Malfoy POV.

Siedziałem z diabłem na hogwardzkim korytarzu. Miałem idealny widok na Świętą Trójcę. Śmiali się. Poczułem ukłucie smutku, że to nie ja jestem na miejscu Potter'a i Weasley'a. Trudno było mi się przyznać przed samym sobą. Czuje coś do Granger, tylko nie wiem co. Nigdy nie mówiłem otwarcie o swoich uczuciach. Nigdy nie powiedziałem matce, Ze ją kocham. Nigdy.
Blaise chyba coś podejrzewa, bo ciągle mnie obserwuje, jednak o nic nie pyta. Jestem mu za to wdzięczny. Diabeł to mój jedyny przyjaciel. Jest dla mnie jak brat. Jako jedyny zna mnie tak dobrze.
-Smoku powiedz co cię gryzie.
-Nie mam ochoty.
-Chodzi o Granger?
Nie odezwałem się. Byłem zbyt zdziwiony. Wiedziałem, że Blasie się czegoś domyśla, ale żeby aż tak?Zatkało mnie.
-Wiedziałem! Smoczek się zakochał! Za za za kochał kochał!!!
-Zamknij się debilu! Nie chcę, żeby od razu cała szkoła się dowiedziała, chyba, że chcesz by przypadkowo wszyscy dowiedzieli się, że wzdychasz do pewnej rudej wiewiórki.-odparłem z przebiegłym uśmiechem.
-Nie możesz...
-Ja mogę wszystko Diable. Przecież jestem Malfoyem.
-Ty wredna tchórzofretko...
-Nie przesadzaj Diable...
-No dobra kochanie...
-Nie. Nazywaj. Mnie. Kochanie!!!
-No już spokojnie. Masz okres czy co?
-Przestań Zabini! Moja cierpliwość się kończy.
-Diabełek jest już grzeczny i potulny jak hmmm... Diabełek.
-Chodźmy na lekcje mój rudy Diabełku.
-nie igraj ze mną Malfoy.
-Dobra, dobra. Chodźmy już, bo Granger mnie zabije jeśli się spóźnię!
-Malfoy pod pantoflem panny Granger! Już kocham ten dzień.- odparł Blaise z uśmiechem na ustach. :)

*****

Oto i rozdział nr. 4. Pisząc go jadłam placki z jabłkami :) Mi się osobiście podoba. 

PS Przepraszam, że rozdział dodaję z ponad tygodniowym opóźnieniem, ale brak weny zrobił swoje :(
Love ya! <3

~~czytasz=komentujesz :* 

4 komentarze:

  1. Ogólnie nie przepadam za fanfiction, ale twoje jest wyjątkiem. Jest troszkę błędów, ale fabuła i humor bardzo mi się podobają. Oby tak dalej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje. właśnie szukam bety, by jakoś pomogła mi ogarnąć błędy :)

      Usuń
  2. W końcu dłuższy rozdział <3
    Beautiful and amazing ( tak wiem co oznaczają te słowa ) ;)
    Czekam z niecierpliwością na następny. Życzę ci dużo ,dużo weny.
    Placki rządzą.Love U <3

    OdpowiedzUsuń